• Wpisów:27
  • Średnio co: 72 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 20:30
  • Licznik odwiedzin:2 020 / 2018 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Pewnie nie jesteście zdziwieni, że po 3 tygodniach znów nie ma działu. Za to ja się zawiodłam.. Opuścili mnie czytelnicy , dla których pisałam, zostali tylko ci najwytrwalsi. Dziękuję Wam za to skarby. Miałam chwilę 'załamania' i po prostu chciałam skończyć pisanie, zacząć gdzie indziej , z nowym opowiadaniem, ale spróbuję jeszcze czegoś. Poszukam nowych czytelników, streszczę im krótko opowiadanie. Jak zdobędę wystarczającą ilość, to opublikuję nowy rozdział. ♥ Jeżeli chcecie możecie mi pomóc. Napiszcie w priv to wam powiem co napisać innym ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
PLAY iframe width="408" height="230" src="http://www.youtube.com/embed/_KSyWS8UgA4" frameborder="0" allowfullscreen>

*NASTĘPNEGO TYGODNIA*
Niall nacisnął po raz kolejny dzwonek. „Może jest u dziewczyn?”. Niewiele myśląc przebiegł na drugą stronę i znów nacisnął przycisk dzwonka. Usłyszał jego stłumiony za drzwiami dźwięk.
-Hej! Wejdź.-Heidi otwarła szeroko drzwi.
-Jest Nathalie?
-Nie, ale..
-Gdzie ona jest? Umówiliśmy się…-oczy chłopaka posmutniały. Poczuł się upokorzony.
-Niall, spokojnie..Wejdź.-twarz Heidi stała się kamienna. Niall ruszył posłusznie za przyjaciółką do salonu. Hillary krzątała się po domu, Tanyi nie było nigdzie w pobliżu. Tak samo była z Ellie. Horan usiadł na miękkim fotelu. Miał dziwne uczucie, że coś go minęło. Coś naprawdę ważnego. Heidi kazała mu zaczekać. Po chwili wróciła z Eleną.
-Cześć blondynku-Elena wymusiła uśmiech. Tego nie dało się ukryć. Niall poczuł się nieswojo i podniósł się z fotela.-Siedź, siedź. Mam coś dla Ciebie.-powiedziała, przeszukując jedną szuflad szerokiej, ciemnej komody. Moment później Niall trzymał w rękach kopertę.
-Może cię zostawimy…-powiedział Heidi, chwytając przyjaciółkę za łokieć. Niall tylko przytaknął.
Odwrócił kopertę. Na wierzchu było wykaligrafowane jego imię. Poznawał charakter pisma. Zaczął delikatnie otwierać kopertę. Tak delikatnie, jakby nie chciał jej zniszczyć.

Kochany Niall’u,
Pewnie byłeś u mnie, a potem przyszedłeś tutaj. Przepraszam, że nie zadzwoniłam, ale bałam się twoich pytań…
Do rzeczy. Wczoraj byłam u lekarza. Dlaczego? Powinieneś dobre wiedzieć. Zdiagnozowano u mnie anoreksję i bulimię. Najgorsze, co mogło mi się przytrafić. Ale przyznaję, że to tylko i wyłącznie moja wina. Chciałam tylko schudnąć, ale to rzeczywiście przerodziło się w obsesję. Przepraszam, że tak się martwiłeś, a ja to miałam gdzieś.
Pewnie zastanawiasz się, gdzie teraz jestem. Dostałam od lekarza natychmiastowe skierowanie do kliniki odwykowej. To niedaleko, nie martw się. Spakowałam się rano, a teraz, kiedy to czytasz, pewnie już tam siedzę. Nie wiem kiedy wrócę. Gdy będę miała chwilę czasu, napiszę do Ciebie, do Was list. List, bo to bardziej tradycyjne, a w dodatku tutaj nie wolno używać telefonów. Oprócz listów i odwiedzin nie będę miała zbyt wielkiego kontaktu z resztą świata. To przykre, ale należy mi się. Nie pytaj dziewczyn, chłopaków, gdzie jestem, bo to wiem tylko ja.
Do zobaczenia niedługo,
Kocham Cię,
Twoja Nathalie ♥

Niall przeczytał list jeszcze raz, a potem schował go do koperty. To było przykre, że nie mógł jej nawet pożegnać. Z drugiej strony cieszył się, że nie było za późno i wszystko ma jeszcze szansę się unormować. Wstał i wyszedł. Tak po prostu. Ale bez Nathalie w pobliżu czuł się pusty. Ostatni raz spojrzał na dom dziewczyny. Wyglądaj jakby jeszcze tam była. Ruszył dalej.
W tym samym czasie Lou robił w kuchni kanapki. Przerwał mu dzwonek do drzwi.
-Tanya! -powitał zdezorientowany gościa.
-Powiedziałeś, że cię nie ma.
-Bo ja… Właśnie miałem..- z trudem przełknął ślinę.
-Nie okłamuj mnie! -Louis spuścił głowę i otworzył szerzej drzwi. Tanya weszła niechętnie do środka i stanęła naprzeciw szatyna, który jak dziecko, które zbiło szklankę, bało się spojrzeć jej w oczy.
-Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin…-wyszeptał. Tanya znieruchomiała. „Pamiętał?”
-Dziękuję… Ale nie wykręcaj się. Dlaczego mi to robisz? Dlaczego unikasz mnie o tygodnia?
-Nieprawda…
-Nawet nie potrafisz spojrzeć mi w oczy! –Louis uniósł głowę i ujrzał w oczach brunetki łzy.

–Zrobiłeś to, bo byłeś pijany, prawda?
-Nie, to też nie jest prawda… -Louis nie wiedział, co powiedzieć. Nigdy nie czuł się tak głupio. Czy ma zaryzykować i ujawnić to, co próbuje odepchnąć od siebie?
-Boisz się… Boisz się powiedzieć mi prawdę…
-Tak! Boję się powiedzieć, co czuję! –wyrzucił z siebie Lou.
-Dlaczego?
-Bo to by cię bolało.. Bolałyby hejty, brak czasu dla ciebie. A nie chcę sprawiać ci bólu, nie zasługujesz na niego… Nie chcę widzieć twego cierpienia w twoich oczach, tak jak teraz! Każde spotkanie z tobą w ostatnim czasie wiązałoby się z tym, że rodziłaby się w tobie nowa nadzieja, której nie chciałbym niszczyć.
-Czyli łatwiej było mnie unikać?
-Byłem bezradny!
-To dlaczego mnie pocałowałeś?!
-Byłem pijany. Wtedy jestem szczery i nie znam granic. Uwierz, że to dla mnie miało takie samo znaczenie, jak dla ciebie.
-Może chodzi o co innego…
-O co?
-O… Nieważne..
-Powiedz…
-O Harry’ego… -powiedziała cicho. Louis uniósł brwi.
-Dlaczego tak sądzisz?!
-Nie wiem.. Uznajmy, że tego nie było. Jestem shipperką Larry’ego, więc.. –Louis uśmiechnął się lekko.
-Larry to tylko WIELKA przyjaźń…-zapadła cisza. Louis podjął krok. Podszedł do Tanyi i splótł ich palce. Tanya podniosła głowę. Louis uśmiechnął się lekko.
-Przepraszam…-wyszeptał. Tanya stanęła na palcach i musnęła usta Tomlinsona.
-Chyba ci wybaczam. –zaśmiała się cicho.
-Odwdzięczę się.


-Hej! Wychodzę!
-Okej! Kup jeszcze mleko!- zawołała Heidi za Eleną.
Brunetka ruszyła pewnym krokiem w stronę TESCO. Jak na środek tygodnia było bardzo mało ludzi. Elena weszła do sklepu, a torebkę wsadziła do wózka. Dookoła było słychać muzykę z głośników i odgłos kółek wózków. Ellie szukała produktów, starała się wybrać te najlepsze, a zarazem tanie. Zamyślona pchała wózek, sprawdzając listę zakupów.
-Heeeej, Ellie! -uslyszała
-Ojej! Zayn! Przepraszam!
-Kto ci dał prawko?- zaśmiał się brunet.
-Przepraszam…
-Spokojniee. Zakupy?
-Taak. Lodówka pusta… Tan wyparowała, a reszta ma lenia. Padło na mnie.- odparła wesoło dziewczyna, chwytając karton mleka i wkładając go do kosza.
-To u was też był Niall?-Zayn uniósł brwi, a dziewczyna wybuchła śmiechem
-Był, ale to nie była zbyt wesoła wizyta…
-Coś się stało?- zapytał Zayn zaniepokojony. Popchnęli swoje wózki do dalszych alejek.
-Nathalie wyjechała. Zostawiła list. Tylko ich dwójka wie, co w nim było.
-Wyjechała?
-Tak. Do kliniki. W końcu dotarło do niej, że jej waga nie jest normalna.
-Może to i lepiej. Tak czy siak, będziemy mocno tęsknić. -westchnął Zayn
-My też…
Po skończonych zakupach Zayn zaproponował Ellie, że odprowadzi kawałek przyjaciółkę, a przy tym jej pomoże. Ledwo wyszli ze sklepu…
-O mój Boże!- Elena zakryła usta ręką, bo prawie krzyknęła.
-Ja pierdolę…- wyszeptał Zayn – czy to…
-Taak..
-Z kim?!
-Nie wiem..
-Nie wierzę własnym oczom…-dla bezpieczeństwa Malik i Stone cofnęli się powrotem…

Przepraszam jeszcze raz za nieobecnośc! ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wiem, bardzo przepraszam, ale działu nie ma i nie wiem, kiedy się pojawi. Boję się, że przez to stracę was, czytelników. Ale musicie mi to wybaczyć , bo w szkole mam taki zapierdol, że nie mam nawet kiedy na kompa wejść dla siebie , a nie lekcji i nauki.. ♥ Przepraszam ♥
  • awatar lollilili: nic się nie stało... ♥ na mnie możesz zawsze liczyć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Późne śniadanie sióstr i ich przyjaciółek przerwał dzwonek do drzwi.
-Otworzę! -Tanya wstała od stołu i obiegła otworzyć.-Eleanor… Co za miła niespodzianka..
-Jest Heidi? -przerwała jej chłodno Eleanor.
-Zawołam ją, wejdź.-Tan wróciła do jadalni. – Heidi, twoja wredota przybyła.
-Eleanor…-westchnęła dziewczyna ciężko i poczłapała do przedpokoju, gdzie nerwowo tupała El.
-El… Jak miło…
-Nie mam czasu na słodkości. Wpadłam po drodze.
-Co cię sprowadza? -ziewnęła Reed.
-Gdzie wczoraj byłaś?
-W klubie?
-One też? -kiwnęła w stronę jadalni, z której dochodziły śmiechy.
-Taak…
-Chłopacy też?
-Tak. Czemu mnie tak wypytujesz?
-Bo chcę wiedzieć , co To jest?!- Calder podsunęła Heidi pod nos telefon.
-Zdjęcie.
-Przyjrzyj się! -Heidi zmrużyła oczy i przyjrzała się dokładniej lekko niewyraźnemu zdjęciu. Po lewej stronie ujrzała Lou i Tanyę.
-Skąd to masz?!
-Od kumpeli. Była tam, gdzie wy. Czemu oni się całują?
-Bo byli pijani. Poza tym, co ci do tego? Dlaczego się denerwujesz?
-Bo się całują!
-Ciszej! – syknęła Heidi. -Po pierwsze to ON całuje ją. Po drugie : po co ci to życia? Nie jesteście razem.-Eleanor poczerwieniała i wrzuciła telefon do torebki. –Proszę cię. Opanuj się…-Eleanor odwróciła się i wyszła trzaskając drzwiami.

*PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ*
-Spotkamy się Lou? -zapytała słodko Tanya.
-Sorry. Dziś nie znajdę czasu.-odparł szybko Tomlinson.
-Szkoda. Dasz znać?
-Jasne.-odparł i szybko się rozłączył. Rzucił telefon na kanapę.
-Coś się stało? -zapytał Harry’ego, który siedział ponury na fotelu obok.
-Dlaczego jej to robisz?
-Co?
-Jak to co?! Unikasz jej! Ranisz ją w ten sposób!
-Byłem pijany…
-Ona też. Ale dla niej to nie ważne. Ważniejsze, że to byłeś ty i co zrobiłeś.
-Pod wpływem chwili…
-Przestań się głupio tłumaczyć-Harry wstał i stanął blisko Lou. Louis widział w jego ozach prawdziwą złość-Dlaczego niby nie masz czasu?! Cały tydzień masz wolny! Uciekając od niej nie sprawisz, że zapomni! Sprawisz jej tylko ból, na co ona nie zasługuje!.
-Może tutaj nie chodzi o nią?
-A o co niby?
-O ciebie.- zdecydowanie w oczach Lou sprawiło, że Harry poczuł się słabszy.
-Nie mieszaj w to mnie… To nie tak jak z Eleanor.
-Czyli Larry to dla ciebie nic oprócz głupiej plotki?
-To nie o to chodzi…-Harry odsunął się nieco i spuścił wzrok.
-A o co? To przecież przeze mnie tak trudno ci kogoś znaleźć. Tak trudno też przyjąć ci kogoś nowego w moim życiu.-Harry wciąż milczał-Trafiłem w czuły punkt, tak?
-Chcę żebyś się cieszył życiem, ale nie chcę żebyś ranił innych. Może i mnie też.- powiedział Harry i poszedł na piętro. Louis zrezygnowany opadł na kanapę. „Gdyś tylko wiedział…”

*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
Atmosfera między Harry’m a Louis’em była wciąż napięta, co bardzo dziwiło ich współlokatorów. Odzywali się do siebie tylko z przymusu. Louis zawsze starał się być przy kamerach powściągliwy wobec Harry’ego, ale teraz ta sama sytuacja powtarzała się za drzwiami mieszkania.
-Same problemy. Ty dwóch nie odzywa się do siebie od tygodnia.-Liam załam ręce, gdy odwróciła się do Niall’a i Zayn’a. -A tobie co?- spojrzał na Zayn’a.
-Nic. A co ma być?-mruknął brunet.
-Ja pierdolę…-wyszeptał Niall kręcąc głową. –Gadaj od razu. Chodzi o Hills?
-Nawet jeśli, to co z tym zrobisz? NIC.
-Powiedz, to zobaczymy.-Niall oparł się o stół i skrzyżował ramiona.
-Czyżby Owen?-Liam usiadł na krześle.
-Ona lata za nim cały czas, a jak widzę, jak on na nią spogląda…
-Zazdrość?-Naill uniósł brew.
-Może…
-Nie ‘może’ tylko ‘na pewno’!- prychnął Liam.- Przecież ty masz Perrie!
-Perrie to inna bajka..
-Uznajmy, że o Hillary jesteś zazdrosny jak o PRZYJACIÓŁKĘ. Pomogliśmy ? Teraz coś zjedzmy!-Niall klasnął w ręce.
-Dzięki… - mruknął Zayn.
**W TYM SAMYM CZASIE**
-Nathalie! Nath!- wołała Elena krążąc po domu przyjaciółki. Dzwoniła do drzwi, ale w ostateczności postanowiła wejść. Poszła do pokoju dziewczyny, ale tam jej nie było. Gdy miała schodzić na dół, usłyszała charakterystyczne odgłosy dochodzące z łazienki. Podeszła do drzwi, które były uchylone. Zobaczyła blondynkę pochyloną nad toaletą.
-Nathalie.. Co jest grane?
-Nic… Źle się poczułam i…
-Nie wierzę ci…-Elena weszła w głąb łazienki, a Nath wstała.
-Co?-Ellie podeszła do Nathalie. Ustawiła ją naprzeciw lustra i stanęła obok niej.
-Zobacz. Chcesz mi wmówić, że źle się czujesz. Od kiedy spotkałam cię pierwszy raz, wiedziałam, że coś jest nie tak.-Natalie spojrzała w lustro.
Wystające kości ramion, obojczyków. Ręce wyglądały, jakby pod wpływem lekkiego nacisku miały się złamać. W porównaniu z ciałem Eleny, Nathalie była już chodzącym kościotrupem.
-Dlaczego się katujesz?-kontynuowała brunetka-Jesteś piękna, wysoka, masz własny, duży dom w stolicy, kupę znajomych, wielu przyjaciół, wspaniałego, bezgranicznie zakochanego w Tobie chłopaka, który uwielbia jeść. Masz też cudowną rodzinę, o której wiele opowiadasz. Więc dlaczego to robisz? Dlaczego tak bardzo chcesz to stracić, zbliżyć się do śmierci? -Nathalie ukryla twrz w dłoniach. Elena mocno ją przytuliła.
-Ja już dawno nad tym nie panuję…- wyłkała
-Pomożemy ci, skarbie..-wyszeptała Elena.
__________________________________
HOPE YOU LIKE IT ♥♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 

-Co tak siedzisz?- zapytał Harry wchodząc do salonu i siadając obok Tommo.
-Nic…-odparł przeciągle znudzony Louis
-Czyżby doskwierała ci samotność?
-Może… Sam nie wiem. Może po prostu potrzebuję rozrywki?
-Albo dziewczyny?
-Albo kogoś do tulenia? -zaśmiał się Lou
-Masz mnie! – zawtórował mu Styles, rozkładając ramiona. Lou przytulił kumpla. Harry mimowolnie przymknął oczy i zaciągnął się dobrze mu znanym zapachem.
-Dobrze , że jesteś- powiedział Lou ledwo słyszalnie, nie wypuszczając Harry’ego z objęć.
-Co zjecie na obiad?- z kuchni wyskoczył Niall, a chłopacy odskoczyli od siebie, jakby Irlandczyk przyłapał ich na czymś nieprzyzwoitym.
-Spaghetti!- powiedzieli równocześnie.
-Taa.. Kapitan Horan wie..- szepnął ze śmiechem Niall
-Co on powiedział?- zapytał Louis marszcząc czoło.
-Nieważnee..- odpał Harry przeczesując włosy.- Co u Tanyi?- dodał pospiesznie.
-Spokoo..
-Zaczerwieniłeś się!
-Co? Wydaje ci się! Zachowujesz się jak mała dziewczynka! Gorąco tutaj! – sapnął Tomlinson
-To Londyn. Tutaj nie jest gorąco. Dlaczego do niej nie stratujesz?
-A dlaczego miałbym?
-Bo jest śliczna, zabawna, a przede wszystkim: leci na Ciebie!- Louis się zaśmaił.
-Wiesz, ile jest takich dziewczyn?
-Nie wypieraj się! Wiem, że ty coś do niej. – mówiąc to, Harry poczuł lekkie ukłucie. Ból, zazdrość? Zignorował to.
-Niee..
-To oco chodzi?
-Hazza, bez paniki! – Lou położył rękę na ramieniu kumpla,- to tylko przyjaźń…


-A tobie co? – zapytała Elena, uśmiechniętą kumpelę, pierwszy raz od naprawdę długiego czasu.
-Nie zgadniesz na kogo wpadłam!
-Na pewno nie na Zayn’a…
-Na niego też..- twarz Hillary stała się jakby szara- Z jego..- urwała
-Domyślam się. Kontynuuj.- powiedziała Elena.
-Spotkałam Owen’a!
-Aha. ŻE CO?!
-Owne’’a! Owen’a Monroe’a! Wpadłam na niego jak wychodziłam ze sklepu.
-I co??
-Poszliśmy się przejść. Masz pozdrowienia.
-Muszę się z nim zobaczyć!
-Weźmy ze sobą chłopaków. Też muszą o poznać!.
-Jasne – zaśmiała się Ellie. -Ej! Przecież idziemy dziś na imprezę z nimi.
-Właśnie! Zadzwonie do niego.
Z Owne’em Elena wiązała miłe wspomnienia. Cała trójka znała się od podstawówki, ale zaczęli się przyjaźnić w 3 klasie. Dużo się bawili, z wiekiem Owen zwierzał się przyjaciółkom, a one pomagały zdobywać mu dziewczyny . Oczywiście on się odwdzięczał. Owen zawsze był pogodny, było go wszędzie pełno. Taki drugi Tomlinson. Aż do pewnego dnia, gdy jego tata zmarł, a miesiąc po pogrzebie jego mama postanowiła zacząć nowe życie, tym razem w stolicy. Jak widać udało się.

-Nikt nie otwiera.-Hazza odwrócił się w stronę reszty.
-Zadzwonie do nich.-powiedział Liam.
-Nie musisz. Właśnie dostałem sms, że mamy wejść, bo nie mogą zejść.- odparł Malik.
-No to wkraczamy.- Louis nacisnął klamkę, a po chwili wszyscy stali w przedpokoju.
-Ciekawe jak wygląda ten Owen i jaki jest.- zastanowił się Harry.
-Stary, wyluzuj.- Zayn poklepał go po ramieniu.
-Podobno znają się od dawna. To nic wielkiego. – dodał Niall.
-Czy ja wyglądam na zazdrosnego?- oburzył się Styles.
-Nikt tego nie powiedział głośno, więc sam się przyznałeś.- zaśmiał się Lou.
-Idioci.. – mruknął rozbawiony Harry.
Rozmowę przerwały im dziewczyny, które właśnie schodziły na dół. Harry nie mógł się ruszyć, z twarzy Horana nie schodził banan. Lou z wrażenia oparł się o drzwi, a Malik i Liam również stali jak wryci w ziemię.
-Hej chłopcy.
-Heej..
-Wyglądasz nieziemsko…- powiedział Niall, składając słodkiego buziaka na ustach swojej pięknej dziewczyny.
-No.. dokładnie- odchrząknął Zayn , wracając do rzeczywistości. Zapadła cisza, którą przerwał dzwonek do drzwi. Otwarła Elena.
-Owen!-rzuciła się w ramiona gościa.
-Stonie!- zaśmiał się Owen.
-Wejdź! Poznajesz?
-Tanya!
-A to Nathalie, nasz ukochana sąsiadka i równie ukochana Heidi
-Cześć!
-A to..
-ŻARTUJESZ?!- spojrzał zdziwiony
-Ale co?
-One Direction?!
-Noo..
-Cześć Harry, Liam, Louis, Zayn, Niall!- Owen znów się zaśmiał. Widząc dezorientację pozostałych dodał szybko- Głupio mi to mówić, ale…
-JUŻ WIEM! – krzyknął Niall-Directioner Boy! – Owne przytaknął
-No, chłopie. Duży plus u nas na samym wstępie- dodał Liam.
-Chodźmy już.- powiedziała Heidi.
-O jednego za dużo- mruknął Malik.
-Ty i tak jesteś zajęty.- zaśmiał się cicho Lou. Malik spojrzał przelotnie na Hillary, która zrobiła to samo, ale szybko odwróciła wzrok. Musiał przyznać , że wyglądała pięknie. Maksymalnie proste włosy, mocna oprawa oczu i świetny strój. „Zaskakujesz mnie coraz bardziej..”
Wsiedli do auta prowadzonego przez Paula. Nie obyłoby się bez kilku pouczeń od ochroniarza, które zespół puścił mimo uszu. Wysiedli przed klubem, do którego prowadziła dluga kolejka.
-O Boże..- jęknęła Hills
-Spokojnie Vertino…- szepnął Malik za jej plecami, po których przeszły Hillary ciarki. – Chodźcie.- powiedział tym razem do wszystkich i wraz z zespołem ruszył do przodu.
Już po chwili cała jedenastka stała w klubie. Uszy powoli przyzwyczajały się do hałasu. Harry chwycił za rękę Elena, ta Owen’a, itd. I poszli w stronę jednego z box’ów.
-Ten box jest zarezerwowany dla nas. Jak coś to spotykamy się tutaj.- Harry próbował przekrzyczeć hałas, a reszta zgodnie przytaknęła.
Na początku wszyscy trzymali się razem, ale po pewnym czasie wszyscy trzymali się niedaleko. Heidi i Tan wybyły do toalety. Elena tańczyła z Hazzą. Louis okupywał bar. Liam i Owen stali w kółeczku panienek. Niall tańczył z Nath. Hills została przy barze z … Zayn’em.
-Co się stało, że cię..
-Perrie
-Tak, wlaśnie. Że cię Perrie puściła?
-Nic.
-Tak po prostu
-Nie wie, że tutaj jestem.
-Okłamujesz ją?
-Nie. Nawet nie gadałem z nią. Nie wiem, że nie ma mnie w domu.
-Ahaa.
-Długo znasz Ownea?
-Tak. Od kilku dobrych lat.
-Skąd?
-Z Holmes Chapel.
-Rzeczywiście.. A Hazza? Jego nie znałyście?
-Nie żeby osobiście. Holmes Chapel to wieś . Chodziliśmy do tej samej szkoły. Zawsze był duszą towarzystwa.
-Lou jest chyba pijany.- zaśmiał się brunet
-Tak samo jak Ellie i Owen.- zaśmiała się cicho .
-Ładnie dziś wyglądasz.
-Dzięki.- do Zayn’a i Hills podeszły Tan i Heidi.
-Tanya też jest troszeczkę podpita.- zachichotała jedna z nich.
-Ej! – klepnęła ją w ramie kumpela. Po chwili doszli wszyscy oprócz Lou.
-Nieźle tutaj- pochwalił Owen, opierając się o Horana i Heidi.
-Tanyaa..- Lou dołączył do przyjaciół chwiejnym krokiem.
-Tak Louu..
-Mówiłem ci jaka piękna jesteś?
-Jesteś pijany…
-To co? Ty też.- odparł, na co dziewczyna się zaśmiała.
-Racja..- nagle Lou złapał dziewczynę w pasie, szybko pociągnął do siebie i przyssał się do jej ust. Wszyscy oprócz Hazzy i Ellie zaczęli klaskać. Tan zarumieniła się, a Tomlinson wciąż trzymał dłonie na jej talii.
-Wracajmy już…-powiedział najbardziej trzeźwy z nich wszystkich Liam. Mimo licznych sprzeciwów wyszli z klubu.


No to dla was się zmusiałam i przepisałam Hah a ♥♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Obiecuję, że nadrobie wasze rozdziały niedlugo i mam nadzieję, że sama niedługo coś dodam . A tak na dzisiaj moje obrazki ^^ :
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
-Po prostu daj mi spokój. Odpuść.-stała tyłem do niego i z oddali spoglądała na obraz wiszący na ścianie. Patrzył na nią z niedowierzaniem. Tak chciała z nim pogrywać?
-Chcesz ze mną zerwać tylko dlatego, że kazałem mu się nie zbliżać? -skrzyżował ramiona na klatce piersiowej.
-Ty go chciałeś pobić!- Heidi gwałtownie odwróciła się w jego stronę.-za to, że mnie przytulił! Poza tym to nie jedyny powód!
-A co masz mi jeszcze do zarzucenia?!-James zbliżył się do Heidi
-Bardzo dużo! Na przykład to , że mnie wykorzystujesz! Traktujesz jak szmatę, a gdy jakaś laska przyklei się do ciebie, to nie mam nic do powiedzenia! – chłopak nie odpowiadał. Wiedział, że wszystko co powie, zabrzmi co najmniej głupio. Stali więc w ciszy. Heidi pokręciła głową, zabrała torebkę z fotela i wyszła trzaskając drzwiami. [http://www.polyvore.com/heidi_jamesa/set?id=66661733] Szła szybkim krokiem zręcznie wymijając ludzi. Nie było jej nawet odrobię smutno. Wręcz przeciwnie. Poczuła się lżejsza. Napisała do Liam’a : „Pewnie się ucieszysz. Zakończyłam coś, co niszczyło mnie od środka.” Wrzuciła telefon do torebki i weszła do pobliskiej kafejki na shake’a.
Co w tym czasie robiła reszta? Hillary wciąż leżała w łóżku. Miała podpuchnięte oczy i żadnej ochoty na cokolwiek. Zayn siedział przed TV i zamiast szykować się na spotkanie z dziewczyną, myślał o rudej. Louis delektował się słodką wolnością przez kolejne dni razem z Li. Do Tomlinson’a nie dotarły jeszcze wieści o siostrze jednej z przyjaciółek. Harry włóczył się po mieście. Elena i Tanya rozmawiały, co zdarzało się coraz częściej. A Nath i Horan?
-Patrz na to!- zawołał blondyn, a dziewczyna spoglądała z zaciekawieniem na jego wyczyny, siedząc na stole. [http://www.polyvore.com/nathalie_dzia%C5%82/set?id=66662893]Niall podrzucił naleśnika, który zamiast na patelni wylądował na podłodze.
-Hahaha ! Brawo mistrzu! - Nathalie zaczęła się śmiać i klaskać. Horan odłożył patelnię, nalał ciasta i w ciąg sekundy znalazł się przy Nath.
-Ze mnie się śmiejesz?!- zapytał z udawaną powagą.
-Taak-odparła przeciągle zaplatając chłopakowi ręce na szyi.
-Czy ty mnie prowokujesz?
-Do czego?- zapyała. Niall zbliżył się jeszcze bardziej, pociągnął ją w swoją stronę tak, że Nathalie stała na podłodze. Złożył na jej wargach delikatny pocałunek. Usta chłopaka były miękkie i ciepłe, jakby czekały na ten moment. Nathalie rozpłynęła się natychmiast.
-Do tego.- szepnął prosto w jej usta.
-Nawet bym nie śmiała- zachichotała cicho.
Co ich połączyło? On uwielbia jeść. Ona nienawidzi. Ale w końcu przeciwieństwa się przyciągają.
Tanya siedziała leniwie przeglądając Teen Vouge. Usłyszała ciche kroki i lekko podniosła wzrok znad czasopisma.
-Gdzie się wybierasz- zapytała rudej fali włosów.
-Odetchnąć- usłyszała w odpowiedzi.- Jeszcze chwila, a zgniłabym w tym pokoju.
-Racja…- już miała coś powiedzieć, ale Hills wyparowała.
Szła przed siebie. Próbowała poczuć taką radość, jaką czuła, gdy pierwszy raz przemierzała uliczki Londynu. Minęła godzina , dwie. Hilary nie chciała nawet spoglądać na zegarek.
Weszła do sklepu z ciuchami. Nie miała ze sobą kasy, ale uważała, że fajnie poudawać wybredną z pełnym portfelem, nawet jeżeli takiego się nie posiadało. Chodziła między półkami, stojakami. Nic nie sprawiło jej radości. Nagle stanęła jak wryta, zalała się rumieńcem, natychmiast cofnęła i ruszyła do wyjścia.
-Hills!- usłyszała. Stanęła, odwróciła się powoli na pięcie i wymusiła uśmiech.
-Zayn… i…- no właśnie. ONA. Blond loki, duże oczy i ten uśmiech. „Urocza… i sztuczna.”
-Perrie!- z twarzy zdobyczy Malika nie schodził uśmiech.-Miło mi.
-Mnie także.- wydukała rudowłosa. Perrie wyglądała przyjaźnie, ale Hillary czuła pewego rodzaju niechęć do niej. A Zayn? Przeczesał włosy ręką i przygryzł wargę. „Niezręcznie?” pomyślała z ironią.
-Fajnie cię spotkać po… tak długim czasie.
-Hm. No.. Właśnie wychodziłam.
-Szkoda..- drobna twarz Perrie jakby posmutniała- Ale miło było cię poznać.
-Ciebie też.- rzuciła Vertino wychodząc ze sklepu. Ledwo wyszłą i już z kimś się zderzyła. Nie, nie przewróciła się, bo on ją podtrzymał. Podniosła głowę i spojrzała w oczy drugiej osobie. Znała je. Tylko teraz, te oczy wydały jej się wyjątkowo urocze. Jak dawniej..
-Sorry .. Hillary?- zaśmiał się zaskoczony
-Spoko, Owen.- również się zaśmiała.
___________________________
DODAŁAM! W końcu. I chciało wam się na takie badziewie tyle czekać? ^^ ♥♥
  • awatar Liam jesteś moim bogiem.... ♥: Cudowny
  • awatar Natalie ;#: Nareszcie *.* Nathalie i Niall Nathalie i Niall Nathalie i Niall Nathalie i Niall Nathalie i Niall Nathalie i Niall Nathalie i Niall Nathalie i Niall Nathalie i Niall Nathalie i Niall Nathalie i Niall Nathalie i Niall. Ale jxbgeiseneseksdvsjsnsvebksvsbx xhsbdndhdddufdgjshdbdhdhdhd kocham .<3
  • awatar Vanish♥: super :D a jakie wieści o Tanyi niby? hę? :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

I znowu nie ma działu.. Ale naprawdę jestem w trakcie przepisywania.. To może ja was zawalę gif'ami? Hahah ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hmm.. działu nie ma , bo chociaż napisałam 3 pod rząd to nie bardzo rwę się do przepisywania xD Ale za to muszę to dodać:
Ta jakośc...
 

 
Szczerze mówiąc pewnie się domyślacie, ale nowego rozdziału nie będzie do świąt. Nie jest nawet gotowy, a w weekend nie będzie mnie w domu. Przykro mi to mówić, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie.. ♥
Oczywiście życzę Wam z całego serca wszystkiego najlepszego, zdrowych , spokojnych świąt, szczęśliwego Nowego Roku i spełnienia marzeń ! ♥♥
 

 
Louis po raz pierwszy od dawna czuł się wolny, swobodny. Co z tego, że większość dnia spędzał w „pracy” , jeżeli można było pasję tak nazwać. Uszczęśliwiały go spotkania z fanami, praca nad płytą, jej promocją, czas spędzony z przyjaciółmi. Resztę dnia mógł spożytkować jak tylko chciał. Mógł być w samotności albo z kumplami. Mógł leżeć na kanapie przed TV , włóczyć się bez celu po mieście lub iść na imprezę. W końcu, po prawie roku, nie musiał się meldować telefonicznie co godzinę, gdzie jest, z kim i co robi. Nie rozumiał jednak tego, dlaczego wszyscy współczują mu z powodu rozstania z Eleanor. Teraz był przecież szczęśliwy. Pozbył jej się z życia całkowicie. Usunął jej e-mail, nr telefonu. Mimo tego, że znał je na pamięć, wiedział, że wkrótce o nich zapomni. Sądził, że jej postać nie stanie na jego drodze już nigdy…
Elena wraz z Tanyą i Harry’m siedział w salonie. Podobnie jak Louis w końcu poczuła się szczęśliwa. Wiedziała, że z Hazzą nie łączy jej nic oprócz przyjaźni. Czy prawdziwej, to się okaże.
Usłyszeli klucz w zamku i szepty.
-To pewnie Heidi. -oznajmiła reszcie Tanya. Miała rację. Ale nie była sama. Gość Heidi sprawił, że trójka przyjaciół otwarła szerzej oczy ze zdumienia.
-Hej.. Chciałabym przedstawić wam Eleanor- wszyscy znali dziewczynę, więc odrobinę dziwnie to zabrzmiało. Harry i Eleanor utrzymywali kontakt wzrokowy w zdziwieniu- Moją przyrodnią siostrę…
-Co?! – wydukała Tanya, a reszta skierowała wzrok tym razem na Reed.
-To skomplikowane..-wyjaśniła pospiesznie Eleanor, spoglądając na dziewczyny. Harry również odwrócił głowę i ulokował swój wzrok na wazonie. „Jak Lou się dowie…” przemknęło mu przez głowę.
-Usiądź. Może się czegoś napijesz? -Elena odzyskała świadomość. Speszyła się, gdy zorientowała się, że wciąż wgapia się w byłą Tomlinson’a.
-Nie, dziękuję.-odparła brunetka , siadając na brzegu kanapy.
-Ja.. ja pójdę zrobić coś do jedzenia..-Elena wstała, a zaraz za nią Harry.
-Pomogę ci!
-Nie mu..
-Pomogę ci…-powtórzył z lekkim naciskiem i wymownym wzrokiem. Elena przytaknęła i poszli w stronę kuchni. Harry zamknął za sobą drzwi od kuchni i oparł się o nie , odchylając głowę do tyłu. Elena usiadła na wysokim stołku przy dużym stole pod oknem.
-Szok-to jedyne słowo, którym udało jej się opisać bieżącą sytuację.
-Wiesz , co będzie jak Louis się dowie?- odparł Harry siadając naprzeciw dziewczyny.
-Nawet nie chcę wiedzieć.. Przecież ona znów zrujnuje mu życie.
-A nasza reakcja, jak Hei weszła z Calder..- loczek zaśmiał się cicho. Elena mu zawtórowała. Po chwili wstała i wyjęła ryż. Podeszła do kolejnej szafki, a z niej wyciągnęła mały garnek. Harry siedział podparty i przyglądał się każdemu ruchowi Ellie. Chwyciła nożyczki i przecięła woreczek z ryżem. Torebka wyślizgnęła jej się z rąk i spadła na podłogę. Harry szybko wstał i pomógł ogarnąć ziarenka. Ich oczy napotkały na siebie. Elena uśmiechnęła się i niespodziewanie rzuciła garścią ziaren w chłopaka. Ten ze śmiechem zrobił to samo. Rozegrała się bitwa na ryż. Biegali po kuchni, bawiąc się jak małe dzieci. Elena pobiegła do stołu, Harry popędził za nią i położył ręce na stole po bokach Stone , żeby ta nie mogła uciec. Dziewczyna cały czas się śmiejąc położyła ręce na jego klatce piersiowej i odchyliła do tyłu głowę. Harry potrząsnął głową , a z jego włosów wypadło mnóstwo ziaren ryżu. Spojrzał w jej oczy . Byli naprawdę blisko. Uwielbiał takie momenty. Mógł wtedy dokładnie przyjrzeć się jej ślicznej twarzy i tonąć w jej oczach. „Zaraz , zaraz! Tylko się przyjaźnicie , debilu!” skarcił się w duchu.
-Znowu to robisz-powiedziała Ellie , jakby czytając w jego myślach.
-Co?- zapytał zdezorientowany.
-Wychodzisz poza granicę-Elena miała jednak na myśli ich pozycję i bliskość w jakiej się znaleźli. Szybko zabrała ręce z klatki piersiowej chłopaka, ale ten wciąż przytrzymywał ją przy stole .
-Sorry.. To silniejsze ode mnie. Poza tym to ty zaczęłaś.- mrugnął.
-Taak, jasne.. To przecież ta twoja natura podrywacza.
-Nazywaj to jak chcesz. – Styles uśmiechnął się lekko, a dziewczyna spojrzała na niego niezrozumiale. Ten wzruszył tylko ramionami i z niechęcią odsunął się .
-Trzeba tutaj posprzątać. – zaśmiała się Elena lustrując wzrokiem całą kuchnię.

Opierali się o barierkę nad nieznaną rzeczką. Szum wody sprawił, że delektowali się ciszą, piękną pogodą i sobą nawzajem. Przynajmniej Hillary cieszyła się bliskością Zayn’a. Nie wie, co czuł chłopak. Jego wzrok był nieodgadniony. Widywali się codziennie. Najczęściej z inicjatywy Malik’a.
Kim on był dla niej? Sama nie wiedziała, chociaż w głębi serca znała odpowiedź. To było uczucie, które wypełniało ją ciepłem od środka na samą myśl o nim. To uczucie sprawiało, że każdy jego dotyk odczuwała ze spotęgowaną mocą. Przez to uczucie nie potrafiła się skupić, bo jej myśli wirowały wokół niego. Ale to nie było spowodowane tym, że to ZAYN MALIK Z ONE DIRECTION. Dla niej to był Zayn. Jej kumpel. Ten, z którym spędzała dużo czasu, który zrobił jej tatuaż , wysłuchiwał jej wielogodzinnych i bezsensownych paplanin, który uwielbiał jej ADHD i szalone pomysły.
Z zamyśleń wyrwał ją dziwny dźwięk. Wciąż spokojny Zayn odpalał właśnie papierosa. Spojrzał na Hills i uśmiechnął się. Dziewczyna spojrzała w dół i wzięła głęboki oddech.
-Zayn..
-Tak, Lars- często zdrabniał jej imię, a czasem nawet nazwisko.
-Wiesz, jesteś moim najlepszym przyjacielem. Mogę na tobie polegać i w ogóle…
-Wiem, ja na tobie też-Malik ponownie się uśmiechnął, obserwując ryby w strumyku.-Dziękuję, że jesteś – dodał.
-Ja tobie też, ale.. – „bądź odważna” – czuję co innego. Nie chcę psuć naszej przyjaźni, ale nie panuję nad tym. Po prostu nie mogę bez ciebie normalnie funkcjonować.-wyrzuciła z siebie i poczuła niesamowitą ulgę. Spojrzała kątem oka na chłopaka. Obracał papierosa między palcami. Nie mówił nic przez dłuższą chwilę. Obrócił się przodem do niej i chwycił jej dłoń drugą ręką.
-Hillary, ty też jesteś dla mnie cholernie ważna i uwielbiam spędzać z tobą czas, ale…-wybił wzrok w ich dłonie-od tygodnia mam dziewczynę.
Cały świat Vertino legł w gruzach. Tydzień… Czyli , gdy spotkała go po raz pierwszy. Do jej oczu napłynęły łzy.
-Przepraszam..-szepnęła i odeszła. Nie biegła. Wołał ją , ale szła dalej. Zayn chciał pójść za nią, ale coś trzymało go w miejscu. Hills jest uparta, więc i tak nie dałaby sobie nic powiedzieć… Wrzucił wciąż palącego się papierosa do wody. Oparł się o barierkę i bezradnie przeczesał palcami włosy. Wiedział, że nic już nie będzie takie samo. Ona będzie unikać kontaktu z nim, on będzie zdołowany, a przede wszystkim nie będzie już tak jak około 10 minut temu. Najlepsza przyjaciółka była w nim zakochana, a i ona nie była obojętna jemu. Tylko nie wiedział, co robić. Przecież kochał swoją dziewczyną…
Hillary żałowała tego, co powiedziała. „Tylko się ośmieszyłam.” Ale skąd mogła wiedzieć , że on kogoś ma? To wszystko było zbyt skomplikowane. Nagle nabrała ochoty na powrót do Holmes Chapel, do rodziny. Spokojna wioska, życie jedynaczki i te same banalne problemy, które nawet nie mogły konkurować z obecnymi. Marzenie przyjazdu do Londynu powoli zamieniało się w piekło.
Spojrzała na tatuaż zrobiony przez Zayn’a…

„Kłopot w tym, że gdy człowiekowi zależy, wszystko odczuwa dwa razy mocniej.”
Nie wiedział gdzie iść, a nie chciała wracać do domu, więc włóczyła się bez celu, jak najdalej od fatalnego miejsca. Usłyszała dźwięk telefonu, spojrzała na wyświetlacz. ODRZUĆ. Schowała komórkę powrotem.
Przynajmniej wyrzuciła z siebie to , co ostatnio najbardziej ciążyło jej na sercu. Ale bez tego , wszystko bolało mocniej…
________________________________
Po dosyć długiej przerwie dział numer 8 ;D Zapraszam też tutaj : onedirection-imaginy5.blogspot.com/2012/12/fourty-three.html
Blog z imaginami , którego jestem współautorką. POLECAM! ♥ HOPE YOU LIKE IT ! ♥♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Elena usłyszała pukanie do drzwi swojego pokoju.
-Proszę-powiedział wpuszczając do środka siostrę, Hillary, Heidi i Nathalie.
-Ellie-Heidi usiadła obok - chodź, pójdziemy do klubu karaoke. Mam wolne, ale pójdę tam i spędzę ten czas z wami.
-Nie chce mi się-mruknęła Elena
-No weź! Będzie fajnie! - zapiszczał Hills
-No dobra..- od kilku dni miała zły humor. Najpierw Styles, potem Tanya, a w dodatku cały czas miała cholerną ochotę na coś mocniejszego. Przebrały się i wyszły. Beznamiętnie spoglądała na wystawy, nie słuchała kompletnie tego , o czym rozmawiały jej wierne towarzyszki.
-Nie, Elena?- z zamyśleń wyrwał ją głos Hills
-Hm.. Co? - zapytała zdezorientowana, zauważając, że wypowiedź została skierowana do niej.
-Kochana.. Chyba jesteś przemęczona..-Nathalie objęła ją ramieniem
-Wydaje ci się..- mruknęła Elena przyciskając palce do kącików oczu.
-Nie sądzę, myślę , że przyda ci się trochę rozrywki.-powiedziała siostra
-Cześć chłopcy-El usłyszała ponownie Hillary i podniosła zrezygnowana wzrok.
-Fajnie, że mi powiedziałyście, że nie będziemy same..-skrzyżowała ręce na piersiach.
-Els..-Harry chciał podejść , ale Elena zignorowała chłopaka i weszła do klubu. Tanya zamówiła napoje , a reszta usiadła i posłuchała kilku osób. Hillary zawsze myślała, że do klubów karaoke przychodzą same beztalencia, ale myliła się. Wystąpiło kilka osób , które bez problemu mogłyby zrobić oszałamiającą karierę.
-Pamiętasz, co mi obiecałaś??- zapytał Liam Heidi
-Niee..
-Że zaśpiewasz..-mrugnął
-Chyba oszalałeś! - zaśmiała się dziewczyna
-Obiecałaś!
-No dobra..- dziewczyna znów się zaśmiała- ale idziesz ze mną!
-Pewnie nie mam nic do gadania?
-Oczywiście , że nie!- Heidi chwyciła Payne'a za rękę i pociągnęła go na scenę. Podeszła do prowadzącego i szepnęła mu coś na ucho. Po chwili wróciła, podała mikrofon chłopakowi, a z głośników popłynęła "Sparks" Cover Drive, jej ulubiona piosenka. Gd Liam usłyszał niebiański głos dziewczyny o mało nie wypuścił mikrofonu z rąk i zapomniał, że już nadeszła jego kolej.
W połowie występu przyjaciółki , Elena wstała i ruszyła w stronę toalety.
-Ellie! - usłyszała za sobą
-Czego?!- gwałtownie się odwróciła.
-Proszę cię.. to wszystko wyszło nie tak..
-Żartujesz??- powiedziała z udawanym zdziwieniem.
-Słuchaj. Zależy mi na tym, aby wszystko wróciło do wcześniejszego porządku.
-Chcesz żyć jakby tego nie było?
-Tak sądzę..-Harry spuścił wzrok
-Harry.. mnie też zależy na tym, żebyśmy tylko się przyjaźnili. Po co wykraczać i psuć to?
-Spanikowałem wtedy.. chyba..
-Mam nadzieję.. Nie chcę , żeby to się powtórzyło..
***
Po skończonym występie Liam pogratulował Heidi i ją przytulił. Heidi za plecami Liam'a zobaczyła James'a, który stał oparty o ścianę, z rękami skrzyżowanymi na piersiach. Instynktownie odsunęła się od Payne'a i zeszła ze sceny. Liam zrobił to samo.
-Cześć gwiazdeczko.-James podszedł, złapał Heidi w pasie, przyciągnął do siebie i chciał ją pocałować, ale ta odwróciła głowę.
-Co jest grane?
-Nic, nic..- odparła szybko i usiadła.
-Jasne.. A ty.. - niebezpiecznie zbliżył się do Liam'a- Ty! Nie tykaj mojej dziewczyny!- wbił mu palec w klatkę piersiową i kilka razy stuknął w nią.
-Bo co?- zapytał Liam z groźnym wzrokiem. W powietrzu było czuć napiętą atmosferę..- Zrobisz mi coś?
-Żebyś się nie zdziwił! - James zacisnął pięści i powoli się odwrócił, żeby nie wyjść z równowagi.
-Nie dziwie się, że Hiedi nie przyznała się, że ma chłopaka. Do takiego chama i oblecha nikt by się nie przyznał.- krzyknął za nim Liam. James momentalnie znalazł się przy nim i już podnosił pięść, gdy poczuł jak coś ciągnie go do tyłu. Chłopak zaczął się szarpać.
-Facet! Uspokój się! - powiedział Lou, przytrzymując James'a
-Liam! Odwaliło wam?!- Niall trzymał kumpla
-James! Wyjdź!- krzyknęła Heidi. Pierwszy raz tak mu się postawiła. Louis puścił chłopaka, a ten otzrepał ubrania.
-Jeszcze raz!- zbliżył się ponownie do Liam'a, ale Louis pociągnął go w stronę drzwi.
-Nic nie mówiłaś..- szepnął Liam siadając obok Reed
-Przepraszam.. Jakoś nie było okazji..
-Nieważne..
-Między nami i tak jest tylko przyjaźń, nie..
-Taa.. Jasne..
___________________________
Proszę kolejny + sorrki za lietrówki ;* ♥♥ ENJOY!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 

„Co robisz?
„Wybieram się właśnie do studia tatuażu . xx”
„JADĘ Z TOBĄ!”
„Ha ha ! Będę za 10 min . ;*”
Buziak, który Zayn dodał na końcu przyprawił Hillary o kołatanie serca. Pobiegła do szafy i wybrała kilka przypadkowych ciuchów [http://www.polyvore.com/hillary_wypad_zaynem/set?id=63217199]. Punktualnie , 10 minut później , usłyszała klakson pod domem. Wesoło wybiegła, a jej czerwone włosy błyszczały w słońcu. Wsiadła do auta, a Zayn przywitał ją z uśmiechem.
-Siemka Vertino.- poruszył brwiami i odpalił auto.
-Hej Zayn. No i nie po nazwisku! –zaśmiała się dziewczyna. Po chwili przyłapała się na tym, że przygląda się chłopakowi. Zarumieniła się i przeniosła wzrok na widoki za oknem.
-To co zamierzasz sobie wytatuować?-zapytała
-Kilka nutek na żebrach.
-Symbol bliskiego związku z muzyką?-spojrzała na bruneta , a ten kiwnął głową.-Zrób mi tatuaż – oznajmiła niespodziewanie rudowłosa, a Zayn spojrzał zdziwiony.-Patrz na drogę!- zaśmiała się Hillary.
-Mam ci zrobić tatuaż?!
-No jasne! Ale taki mały, jak serduszko na nadgarstku.- znów spojrzała na chłopaka, który cicho się zaśmiał.-Masz mnie za mięczaka?
-Coo? Nie..
-Przecież widzę, że tak. Nie martw się tak. Mam 4 kolczyki nie licząc tych zwykłych dziurek w uszach.
-Jak chcesz- zaśmiał się Malik.

-Po co dzwonisz?- warknęła Elena
-Chcę cię przeprosić.-powiedział speszony Harry.
-A jest za co?- zapytała z ironią.
-Tak, jest. Zza bycie dupkiem między innymi.
-Yhmm..
-Wszystko spaprałem. Nie chodziło Mio managera. Jakoś głupio to wszystko sformułowałem..
-Tak sądzisz? Spoko. A jak wyjaśnisz incydent po? To było po t, by zamknąć mi usta?
-Nie, to było…-Harry nie mógł wydusić słowa.
-No właśnie..-Elena westchnęła i zakończyła rozmowę.
Harry sam nie wiedział , dlaczego to zrobił. Nie chciał, żeby się zamknęła. Czy to dlatego, że mu się podobała? Nie. Wiele dziewczyn mu się podobało, ale dawno nic nie wykroczyło poza tę granicę.
Elena usiadła na kanapie. Miała dosyć. Nie potrafił odpowiedzieć jej nawet na najprostsze pytanie. Wstała, podeszła do komody, sięgnęła w jej głąb i wyciągnęła butelkę. Nalała do kieliszka czerwonego wina, ponownie usadowiła się w fotelu i zatopiła wargi w alkoholu, rozkoszując się jego słodko-kwaśnym smakiem.
Nagle, nie wiadomo kiedy, do salonu wparowała Tanya.
-Elena! – siostra zabrała butelkę i kieliszek
-Co?!
-Znowu?!
-Ty się szlajałaś po imprezach i wiedzieli o tym wszyscy, a ja nie mogę napić się w samotności.
-Wytrzymałaś rok.- westchnęła Tanya chowając butelkę z powrotem.
-Mówisz o mnie, jak o alkoholiczce.
-Nieprawda. Umawiałyśmy się. Ja skończę wracać nad ranem, a ty przestaniesz szukać pocieszenia w butelce. Nie masz powodu. Masz 17 lat!
-I co ci do tego? Jestem prawie dorosła!
-A ja jestem twoją siostrą! Starszą!
-Zawsze to podkreślasz, jakbym była jakaś gorsza!- Elena wstała , odwróciła się i ze łzami w oczach pobiegła na górę.
-Ellie!- zawołała za nią Tanya, ale ta nie usłyszała. Brunetka usiadła na brzegu kanapy i choć nie powinna , sama upiła łyk wina, a resztę wylała.
W tym samym momencie Nathalie stała na wadze. 51 kg. Nienawidziła wagi, ale tylko ona i lustro mówiły prawdę. „Mieć 175 cm wzrostu i ważyć 51 kg. Jak mogłam się tak zapuścić?” – spojrzała w lustro, ale odwróciła twarz z obrzydzenia, które natychmiastowo poczuła. Zastanowiła się dlaczego Niall tak ją lubił? „Przecież wszystko na mnie wisi.” Dotknęła brzucha. Od dawna nie czuła głodu. Widocznie jej żołądkowi starczało jabłko zjedzone rano w pośpiechu. Uśmiechnęła się lekko na samą myśl o tym, jak dzielna jest. Usłyszała dzwonek do drzwi.
-Cześć Niall- powitała chłopaka-Co u ciebie?
-Umieram z głodu…- jęknął Horan -Przyjechałem tutaj prosto ze studia..
-Jakie poświęcenia- zaśmiała się blondynka- Idź poszukać czegoś w kuchni. Ja zaraz wrócę.
-Jasne.-Niall poszedł do kuchni i otworzył lodówkę. Pustka. Przeszukał szafki. Pustka. Zabrał z koszyka ze stoły jabłko i wrócił do przedpokoju. Nathalie zeszła na dół [http://www.polyvore.com/nathalie_wyj%C5%9Bcie_niallem/set?id=63217473]
-Nath.. Musisz zrobić zakupy..
-Dlaczego tak sądzisz?
-W twojej lodówce nie ma nic..
-Nieważne..
-Nathalie-Niall złapał ją za nadgarstek i zorientował się jak wyjątkowy chudy on jest.- Coś jest nie tak. Ostatnio zemdlałaś, masz pustki w kuchni, jesteś blada i przeraźliwie chuda.
-Wydaje ci się. Poza tym mam skandynawski typ urody: niebieskooka blondynka, o jasnej cerze- zaśmiała się cicho, chwyciła chłopaka pod ramie i wyprowadziła z domu.
Jednak Horan nie uspokoił się. Wciąż martwi się o dziewczynę. Ale co innego mógł teraz zrobić?


________________________________
No macie macie new ;D Proszę Nathalie... ;D ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

asia21996
 
julek99
 
cześć , chciałam cię zaprosić na mojego bloga , bo właśnie reaktywowałam swoje opowiadanie . Liczę na komentarz , odwdzięczę się ;D z góry dziękuje ;*
 

asia21996
 
vegasgirl1
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
„26.04.2012 r. LONDYN
Jestem pewna w 100% tego, co czuję do Louis’a. Ale czy ja podobam się jemu? Nie widać po nim nic. A może ja daję za słabe sygnały??”
Tanya wstała i podeszła do szfy. „Czym mogłabym zwrócić jego uwagę..” Zastanowiła się chwilę i wywaliła na podłogę zawartość szafy. Ciuchy były według niej nudne, bez życia, wyrazu. Przebrała się kilka razy , aż w końcu znalazła zestaw idealny. Została w nim, zabrała torebkę i ruszyła na zakupy.
Jednak wszystko było albo za drogie , albo po prostu brzydkie.. Po długich poszukiwaniach trafiła na sklep , w którym zostawiła sporą sumkę pieniędzy z oszczędności.
W tym samym czasie Heidi siedziała w swoim pokoju z telefonem w ręku. Kilka minut wcześniej dostała SMS-a z nieznanego numeru: „Przyjdź o 15 pod fontannę”. Wysłała odpowiedź z pytaniem „Kim jesteś „ ale nie otrzymała odpowiedzi. Była 14:46, więc przebrała się i ruszyła powoli w stronę wyznaczonego miejsca. Usiadła na brzebu fontanny i bawiła się bransoletką.
-Heid Reed?- usłyszła i natychmiastowo wstała. Nie wierzyła własnym oczom.
-El..Eleanor Calder..?!
-Tak..-dziewczyna się speszyła- Możemy się przejść?- Heidi skinęła głową i ruszyły na spacer po okolicy.
-Co się stało?- zapytała Reed przerywając niezręczną ciszę.-Dlaczego chciałaś się ze mną spotkać?
-Heidi!- Eleanor przerwała dziewczynie widząc jak tak ma zamiar zadać jej nieskońconą ilość pytań.-posłuchaj mnie!-dziewczyna ponownie kiwnęła głową.-Ty .. i ja .. My jesteśmy.. – Calder wzięła głęboki oddech i przymknęła powieki- Jesteśmy siostrami..- słowa, które wypłynęły z jej ust zszokowały Heidi.
-O czym ty mówisz?! Ja jestem stąd , ty z Manchasteru! Moi rodzice to Deborah i Austin. Jedyne rodzeństwo jakie mam to młodsza siostra Amber!
-Twoi rodzice o wszystkim wiedzą. Pobrali się 19 lat temu, gdy miałaś przyjść na świat. Ja miałam wtedy rok i zostałam bez ojca..
-Ale.. dlaczego.. dlaczego ty mi to mówisz?
-Mnie pytasz?! Kazali mi.- podeszła do Heii i położyła jej rękę na ramieniu.-Niemartw się. Mnie też to zszokowało.
-Co z Amber?
-Dowie się. Chyba , że już wie-odparła spoglądając na zegarek.
-Nie może..
-Dlaczego?-Eleanor się zdziwiła
-Zacznie cię męczyć, będzie cię wypytywać o Louis’a.- na te słowa brunetka spuściła wzrok i lekko zmarszczyła czoło.
-Muszę już iść-powiedziała stanowczo.-Siostro..
Heidi wykręciła numer do swojego chłopaka. James przyjechał do miasta dwa dni wcześniej, ale jeszcze się z nim nie spotkała. Chłopak studiował poza Londynem. W stolicy bywał rzadko.
-Halo?
-James?
-Cześć , gwaizdeczko..- usłyszała głos chłopaka.
-Możemy się spotkać?
-Ależ oczywiście!
-Będę u ciebie za 15 minut.

*U JAMES’A*
-Jak tam u ciebie?-zapytała chłopaka
-Świetnie. Oczywiście tęskniłem za tobą…-podszedł do Heid i pocałował.
-Ja za tobą też- zasmaiła się dziewczyna
-A jak się bawiłaś z One Direction?-szepnł jej do ucha i chwycił za nadgarstek
-Świetnie..-odparła z lekko drżącym głosem.
-A wiedzą , że masz chopaka?-odsunął się od szatynki.
-Nie..- powiedziała cicho i wbiła wzrok w podłogę.
-Mam się pogniewać?- zapytał , zaciskając palce wokół jej nadgarstka mocniej. Heidi przestraszyła się, bo wiedziała , co to może oznaczać.
-Nie , James.. Będą wiedzieć..- chwyciła jego drugą dłoń i błagalnie na niego spojrzała.
-No, gwiadeczko.. – pocałował ją w czoło- Mam nadzieję. Dobrze wiesz jak się za tobą stęskniłem – szepnął podkreślając ostatnie slowa.

*W DOMU CHŁOPAKÓW*
-Harry! Masz z tym coś zrobić!-krzyczał Louis.
-Co mam zrobić?
-Skąd mam to wiedzieć?! Psujesz swoje relacje z nią! I jeszcze ją całujesz.. Co ci odbiło?! CHŁOPIE! Myślisz co robisz??
-Tak, myślę. – odparł spokojnie.- Dlaczego ty nie zajmiesz się Tanyą??
-Dlaczego Tanyą?- odparł zdziwiony Lou.
-Ona na ciebie leci , a ty jestes na to kompletnie obojętny i ślepy.- atmosfera nieco się uspokoiła.
-Leci? Nie zauważyłem..
-No właśnie! Często się spotykacie, łazicie wszędzie! Chyba cały Londyn zwiedziliście.- Harry machał rękami dookoła.
-Nie spotykamy się wcale tak często. A nawet jeśli, to Tanya jest dobrą kumpelą.
-Bla, bla , bla..-muszę to zostawić tobie. Tylko żebyś się za późno we wszystkim zorientował.-zaśmiał się Styles i wyszedł z salonu.
Louis poważnie się zastanowił. Może i spotykają się często. Nie zauważył jednak innych , istotniejszych sygnałów od Tam. W końcu doszedł do wniosku, że dziewczyna i tak nie jest mu tak potrzebna. Bardzo dobrze czuje się jako singiel. „Wolę nie ryzykować, jeżeli inne mogą być takie jak Eleanor..”
*W TYM SAMYM CZASIE*
-Liam..-Danielle chwyciła rękę chłopaka.- posłuchaj mnie.. Tak będzie dla nas lepiej..
-Ale dlaczego tak sądzisz??- Liam nie wiedział co powiedzieć.
-Ostatnio traktujemy się tylko jak znajomi. Uwierz, że to dla mnie tak samo trudne jak dla ciebie..- spojrzała w bok powstrzymując łzy.-W dodatku nie będzie mnie teraz w kraju, będę tańczyć poza Wielką Brytanią.. To jeszcze bardziej osłabiłoby nasze kontakty..
-Nie ufasz mi.?
-Ufam i to bardzo, ale nie chcę cię ograniczać. Ja.. Ja już cię nie kocham..-wyszeptała- Nie jako chłopaka, ale jako przyjaciela..
________________________________________________
Reaktywacja bloga! Tym razem mam nadzieję , że na 100 % ;D
  • awatar Natalie ;#: Jeep reaktywacjaaa XD Cieszę się z tego powodu :D Rozdział bisty :*
  • awatar This one moment...: Rozdzialik - przecudny ;> Naprawdę wielki ;] Czekam na next <3 Pisz szybko, bo jestem ciekawa dalszego ciągu ;3 M.
  • awatar black.ivy❤: podoba mi się,bardzo wciągający:) zapraszam do mnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
/TANYA/
Siedziałam w kuchni i jadłam płatki.
-Cześć siostra! Co taka smętna?- Ellie weszla do kuchni
-Nic.
-Jednak coś.- usiadła obok mnie
-Może.
-Aleś ty dzisiaj rozgadana...
-Dawno nie miałam chłopaka-westchnęłam
-No to który wpadł ci w oko?- spojrzała z uśmiechem.
-Skąd wiesz, do czego zmierzam?
-Jestem twoją siostrą. Młodszą, ale jednak.- mrugnęła- A więc?
-Noo.. Louis jest bardzo słodki- powiedziałam cicho spuszczając wzrok
-UUU... Słyszałam , że zerwał z Eleanor, ale jakoś nie widać , żeby cierpiał.
-No nie..
-Dlaczego nie atakujesz?
-Bo on jest inny. Pierwszy raz w życiu brakuje mi odwagi.
-Spotkajcie się dziś. Pójdźcie na lody , czy coś.
-Łatwo ci powiedzieć. Do ciebie zarywa Harry i nie musisz się o nic martwić.
-Zarywa? My się tylko kolegujemy.
-Naprawdę tego nie widzisz?-spojrzałam na siostrę z niedowierzaniem
-Czego?
-Sposobu w jaki na ciebie patrzy, jak się zachowuje, mówi do ciebie...
-Przesadzasz- przerwała mi i wstała od stołu.
-Elena, wiem, co mówię.
-Ja też- rzuciła , wychodząc z kuchni.


/LIAM/
Właśnie wracałem ze sklepu i SMS-owałem z Danielle, kiedy nagle na kogoś wpadłem.
-Oj , przepraszam... Heidi?-zdziwiłem się
-Cześc Liam, nic się nie stało.- uśmiechnęła się szeroko.
-Gdzie się wybierasz?- zagadałem
-Do pracy
-Może cię odprowadzę?
-Jasne, jak chcesz.- ruszyliśmy wzdłuż ulicy. Bardzo miło nam się rozmawiało. Po chwili staliśmy pod klubem karaoke "Voice".
-Pracujesz tutaj?- zapytałem zdziwiony
-Tak. Od kiedy się tutaj wprowadziłyśmy. Kocham muzykę i uwielbiam śpiewać.
-Musisz mi kiedyś pokazać, na co cię stać.- zaśmiałem się
-Może kiedyś.- uśmiechnęła się i weszła do budynku.


**WIECZOREM/180**
/ELENA/
-I co? Iskrzy? - wpadłam do siostry, by dowiedzieć się jak minął dzisiejszy wypad z Lou.
-Co ma iskrzeć?- zapytała obojętnym głosem , leżąc na łóżku
-No wiesz, między tobą ,a Louis'em.
-Nic nie iskrzy. On traktuje mnie jak dobrą koleżankę.
-Jeszce będzie za tobą latał!
-Taa, jasne..
-Dobra,.. To ja cię zostawiam z twoim pesymizmem...- powiedziałam i wycofałam się na korytarz. Poczułam jak burczy mi w brzuchu. Nic dziwnego.. Załamana siostra nie zrobiła kolacji, Hills była umówiona z Zayn'em, a Heidi jadła po drodze z pracy... Poszłam na dół. Wyciągnęłam płatki i mleko. Wyciągałam talerz z szafki, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Wystraszyłam się , a talerz wyślizgnął mi się z rąk.
-Cholera-mruknęłam i pobiegłam otworzyć drzwi.-Harry?
-Noo. - wręczył mi dwie róże, które trzymał w ręce- ukradłem je z czyjegoś ogródka- zaśmiałam się. Wpuściłam gościa do slaonu , a sama pobiegłam posprzątać resztki talerza. Wróciłam i podałam Harry'emu szklankę soku.
-Przyszedłam, bo nudziło mi się i ... chciałem cię zobaczyć.- powiedział patrząc głęboko w moje oczy. Zarumieniałam się i spuściłam wzrok.
-A kwiaty z jakiej okazji?-zapytałam spoglądając na róże.
-W podziękowaniu za opiekę nad Vallie.
-Nie ma sprawy. To była sama przyjemność. Muszę przyznać, że to najfajniejsze dziecko w mojej karierze opiekunki.
-Tak, Valerie jest cudowna.- uśmiechnął się- słyszałem od Tanyi, że wasz tata jest manager'em gwiazd.
-Tak. Pracuje dla kilku znanych...
-Nieźle..
-Czasem to naprawdę denerwujące, bo nawet w domu nie zapomina o pracy...
-Aha..- napił się soku i zapatrzył w jakiś punkt w przestrzeni.-Może powiedziałabyś mu o nas?
-O One Direction?
-Tak..
-Jas... Stop. Czyli ty.. przyszedłeś tutaj tylko po to? Żebym wam załatwiła manager'a?-spojrzałam z wyrzutem na chłopaka.
-Ja..
-Powinieneś już iść.-wstałam
-Elena, nie jestem tutaj tylko po to...
-Nie czaruj mi tutaj. A niby po co?-nie odpowiedział. Po prostu podszedł, chwycił moją twarz i mocno pocałował. Gdy skończył, przez chwilę na niego patrzyłam.
-Kłamiesz..- szepnęłam i pobiegłam po schodach na górę. Zatrzymałam się w połowie i usłyszałm dźwięk zamykanych drzwi. Poszłąm szybko do swojego pokoju, podeszłam do okna i uchyliłam fierankę. Szedł jakgdyby nic nie stało się przed sekundą.
"Dlaczego tak się przjmujesz?" zapytałam sama siebie. Z drugiej strony on był... No właśnie. Jaki? Przecież nawet mi się nie podobał..

___________________________________________
No i w ońcu! Pierwszy dział od ponad 3 tygodni! Przepraszam bardzo, że tak to wszystko zaniedbałam.. Dział krótki, niestety, bo nic nowego do niego nie dopisałam... Przepraszam za literówki ♥♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
/TANYA/
-Widzice je? - zapytałam Heidi i Nathalie.
-Nie,nigdzie.
-Ja też ich nie widzę.
-Tam są.!- zawołała Heidi. Podbiegłyśmy do nich.
-Tanya!
-Elena! Hill! - uściskałam obie dziewczyny mocno.- Poznajcie Nathalie. Naszą sąsiadkę i przyjaciółkę. Dziewczyny przywitały się. Ruszyłyśmy przed lotnisko poczekać na taxi. Rozmawiałyśmy, kiedy nagle Elena zatrzymała się w połowie zdania i utkwiła wzrok w penym punkcie. Podążyłam za jej wzrokiem i nie mogłam uwierzyć własnym oczom,. Harry Styles wsiadał do taksówki ledwie 10 metrów od nas.
-Czy to oznacza , że lecieliśmy tym samym samolotem?! - spytała Hill Eleną
-Chyba tak.. Czy ja mam do niego jakiegoś pecha?- zapytała odwracając się do nas.
-Pecha?! Dziewczyno!! Miliony fanek One Direction chciałyby być na twoim miejscu, a ty mówisz, że masz pecha?!- wzbrurzyła się Hiedi. Elena tylko wzruszyła ramionami.

/ELENA/
*DŹWIĘK SMS-A*
Wyjęłam komórkę i spojrzałam na wyświetlacz. Nieznany numer. Dziwne.. Otworzyłam wiadomość.
"Cześć, tu Harry. Mam twój numer od mojej mamy Co u ciebie?"
Uśmiechnęłam się do siebie.
"Właśnie czekam z siostrą i przyjaciółkami na taksówkę, na lotnisku w Londynie. Najśmieszniejsze jest to , że ledwie minutę temu wsiadałeś do auta obok nas."
-Z kim piszesz?- zapytała Hill
-Zgadnij...- powiedziałam i wszystkie wcisnęłyśmy się do taksówki, która podjechała po nas przed momentem.
"Serio?! Hej, może macie czas wieczorm? Poszlibyśmy z chłopakami do fajnej knajpki?"
-Mamy czas wieczorem?- zapytałam dziewczyn.
-Chyba tak, a co?- odpowiedziła Heidi.
-No to już go nie mamy - powiedziałam i wróciłam do pisania .
"Jasne. Mamy czas . Jeszcze się spiszemy "
-Dlaczego już go nie mamy?- zapytała Nath
-Bo wychodzimy.
-Z kim?- dopytywała się Hillary
-Nie wiem, czy mogę was powiedzieć, bo jak zareagujecie tak jak Tan ostatnio..- spojrzałam wymownie na siostrę
-No sorry.. Mów! Z kim??
-Z chłopakami z One Direction.- zachowanie dziewczyn przeraziło nawet kierowcę, który w ekspresowym tępie wysadził nas pod dom siostry.

**WIECZOREM**
Normalnie tragedia... Od kiedy weszłyśmy do domu, dziewczyny latają jak oszalałe. Nathalie jest u sieie , ale czuję, że tak jak moja siostra , wywaliła wszystkie ciuchy z szafy. Hills tak się przejęła, że nawet nie skończyła się wypakowywać. Ja przebrałam się już dawno i czekałam na dole.
-DALEJ!- krzyknęłam. Hillary zbiegła na dół.
-Dziewczyny już idą.- powiedziała. Zaraz po tym przyszła Nathalie. Heidi i Tanya zeszły kolejne 5 minut później. Ruszyłyśmy we wcześniej umówione miejsce.


/ZAYN/
-To one?-szepnął Niall
-Taak .- odparł Harry machając piątce dziewczyn , powoli zbliżającym się w naszym kierunku.
-Skąd ty znasz takie laski??- zapytał Louis.
-Znam tylko dwie . Tę rudą i tę po jej prawej.
-Nieźle..- powiedział Liam.
-Cześć.- przywitaliśmy się , gdy podeszliśmy.
-Zayn, Liam, Louis, Niall.- przedstawił nas Harry , jakby to nie było oczywiste.
-Heid , Tanya, Nathalie, Hillary i ja , Elena- uśmiechnęła się dziewczyna.
-To gdzie idziemy?- zapytała blondynka, jak dobrze zapamiętałem , Nathalie.
-Do Nando's! - krzyknął Niall.
Ruszyliśmy do Nando's. Harry oczywiście cały czas zarywał do sztynki. My rozmawialiśmy ze wszystkimi dziewczynami. Zdziwiło mnie, jaka niewruszona na zaloty Hazzy jest Elena.

**PO SPOTKANIU**
Moją uwagę przykuła Hillary. Była naprawdę zabawna , szalona i miała niezwykle hipnotyzujące spokrzenie. A blondyna ciągło do blondynki. Niall był tak zauroczony Nathalie, że przez całe spotkanie nie jadł prawie wcale. Z resztą tak samo jak dziewczyna.

**NASTĘPNEGO DNIA/ POŁUDNIE**
/NATHALIE/
Pierwszy raz od dawna umówiłam się na randkę, jeżeli w ogóle można to tak nazwać. Zaprosiłam Niall'a do swojgo domu.
Od godziny przygotowywałam się i sprzątałam salon. Ubrałam się na luzie, tak żeby chłopak nie myślał, że zależy mi niewiadomo jak bardzo.; O godzinie 15 zabrzmiał dzwonek do drzwi.
-Cześć Niall.- powiedziałam wpuszczając gościa do środka.
-Cześć Nathalie.- uśmiechnął się. Wprowadziłam chłopaka do salonu.
-Bardzo ładne miszkanie.- powiedział siadając na kanapie.
-Dzięki. Częstuj się - wskazałam na miseczki z czipsami, które wyjątkowo kupiłam.- Chcesz się czegoś napić? Wody , soku?
-Soku.- poszłam do kuchni po sok i wodę dla siebie. Gdy wróciłam usiadłam na kanapie obok Niall'a.
Rozmawialiśmy długo. O wszystkim i o niczym. O mnie i o nim. O zespole i o tym dlaczego mieszkam sama w tak wielkim domu. W pewnym momencie poczułam , że robi mi się duszno, chociaż okna były otwarte.
-Przepraszam, muszę iść do łazienki.- wstałam powoli i ruszyłam do toalety podpierając się ścian, bo zrobiło mi się ciemno przed oczami. Tuż za zakrętem, przed drzwiami łazienki poczułam jak osuwam się na podłogę...

/NIALL/
Martwiłem się o Nath. Zbladła , poszła do łazienki, ale nie wracała od 15 minut. Wstałem i ruszyłem tą samą drogą co dziewczyna wcześniej, aby sprawdzić, czy nic się nie stało. W pewnym momencie korytarz rozchodził się w dwie strony. Rozejrzałem się.
-NATHALIE! - dziewczyna leżała nieprzytomna na podłodze. Oddychała. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do salonu. Otwarłem szerzej wszystkie okna i zrobiłem jej zimny okład na czoło. Po kilku minutach dziewczyna otwarła oczy i podniosła się lekko.
-Nath! Wszystko w porządku?- zapytałem z troską.
-Tak, czuję się lepiej..
-Co się stało.?
- Nic takiego.. Po prostu zasłabłam.
-Nath..
-Dobra. Od rana nie jadłam nic- przyznała.
-Dlaczego?- zdziwiłem się.
-Byłam bardzo przejęta tym , że przyjdziesz i nie miałam czasu na jedzenie.
-Więcej tak nie rób i obiecaj , że coś zjesz.- powiedziałem
-Tak.. zjem- powiedziała z lekkim uśmiechem.

_____________________
No to macie w końcu ten dział. Jak dla mnie to nuuudnyy . No niestety. ;D
+ sorrki za literówki.
  • awatar This one moment...: Niby jaki nudy? Przecudny ;} Spadam czytać następny ;> <3
  • awatar Maalik.: ja tez mam pełno literówek . fajne opowiadanie ;D i jest fajny rozdział . hym , zaczne czytać bo wczesniej nie czytałam . i chyba się pomyliłaś informując mnie ;D ale zyskałaś nową czytelniczkę . ;D
  • awatar Gość: Świetny,;* wpadnij.;d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Nic się nie dzieje ciekawego, oprócz tego, że NIEDŁUGO SZKOŁA!! Tragedia..
Na pocieszenie , że koniec wakacji bliski , fotki ze stronki cudne.pl

*Jaki puszek xD*

*pazurkii ;p*

*jaki ślimaak ;D xD*


Dobranocki ;* ♥♥
  • awatar HardLife♥: Ja mam jeszzce gorzej bo idę do technikum, i nie znam praktycznie nikogo, mimo tego , że mieliśmy już spotkanie. ;D
  • awatar Jak żołędzie.: @Vanish@: Ja lubie chodzić do szkoły ze względu na znajomuch i niektóre przedmioty, ale bywa też ze mam jej dosc.
  • awatar Vanish♥: ja tam chce już szkołę :) pierwsza gimnazjum trochę mnie przeraża, ale i tak, fajnie już wyrwać się z domu :) ogólnie, to lubię chodzić do szkoły ;) tak, dla niektórych jestem kujonek i nienormalna, ale co z tego :D pozdro :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Basen zaliczony z Zuzanną ;D ♥ I wszystko boolii !! Haha ;D + Od nowego kolegi dowiedziłyśmy się z kumpelą , że ' człowiek jest głupi ' no i , że ' jest trudno ' Hahah ;D
Kilka fotekk ;d





  • awatar Zuzanna ♥: Taaa ;d kolega był cudowny .. w gadaniu ;P
  • awatar Zuzanna ♥: Alee Fajowskieee te zdjęcia ;d ; D . ♥ Mraaah ^^ tylko się jarać ; D . < 33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
/TANYA/
-Tan, dlaczego twoja siostra jest w Internecie?- zawołała Heidi
ze swojego pokoju.
-O czym ty mówisz?-weszłam do kumpeli.
-No jest w Internecie. Na zdjęciach wychodzi z domu Harry'ego Styles'a.
-ŻE CO?! - podeszłam do komputera . Nie mogłam uwierzyć w to , co widziałam.
To naprawdę była Elena.- Muszę do niej zadzwonić!- wybiegłam po telefon.
-Elena?! Co ty wczoraj robiłaś u Harry'ego?


/ELENA/
-To ty go znasz?- zapytałam zdziwiona.
-A ty niby nie?!- wzburzyła się siostra- Idiotko, to Harry Styles z One
Direction!! - wykrzyczała Tanya do słuchawki. Dopiero do mnie dotarło..
-HALO! Ziemia do Eleny! A więc? Dowiem się o co tutaj chodzi?
-Uspokój się.! Opiekuję się tylko jego kuzynką, Valerie.
-No mam nadzieję- westchnęła z ulgą
-Hej! Co ci w ogóle do tego? Ty mieszkasz w Londynie. Masz ich praktycznie na wyciągnięcie ręki.
-Tak ci się tylko wydaje.
-Poza tym nie lubię tego całego One Direction.- rozłączyłam się.
-Nie lubisz One Direction?!- zszokowała się mała Val, którą opiekowałam się drugi dzień.
-Noo, nie bardzo.
-Słuchałaś ich piosenek?
-Nie..- mała chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła na pierwsze piętro. W jednym z pokoi był komputer. Kilkulatka sprawnie weszła do Internetu i włączyła mi piosenkę.
"But when I'm looking at you..." Z tego co się dowiedziałam piosenka nosiła tytuł 'One Thing'.
-Nawet nie takie złe- przeyznałam szczerze. Ale Valerie dopiero zaczynała zabawę w nauczycielkę. W ciągu godziny przedstawiła mi członków zespołu , historię powstania zespołu i takie tam. Postanowiłam po powrocie do domu posłuchć kilku ich piosenek , które wpadły mi w ucho.
-I co? Jesteś Directionerką?- zapytała dziewczynka
-Kim?!
-DIRECTIONERKĄ. Fanką One Direction - wyjaśniła zniecierpliwiona.
-No nie wiem.. Dam ci jeszcze znać.- zaśmiałam się.
-Harry wrócił.! - Vallie wzięła mnie za rękę i pociągnęła na dół.
-Hej Elena!- przywitał się rozpromieniony chłopak.
-Cześć- przywitałam się . Wzięłam woje rzeczy. Dziwne uczucie być w domu najbardziej rozchwytywanego chłopaka w Anglii.
-Pa Valerie! Cześć Harry..
-Dozobaczenia jutro!- zawołała kuzynka Hazzy.
-Vallie, przykro mi , ale jutro już nie przyjdę- oczy Valerie posmutniały.
-Dlaczego?- zapytał Harry.
-Byłam z twoją mamą umówiona tylko na dwa dni.
-Szkoda..


**WIECZOREM**
/HILLARY/
Byłam taka podekscytowana wyjazdem do Londynu.
-To kiedy jedziemy?- męczyłam Ellie przez cały nasz spacer.
-Za dwa dni.- zaśmiałała się.- Chodźmy usiąść. - zaproponowała.
Poszłyśmy na ławkę do parku , niedaleko placu zabaw. Rozmawiałyśmy sobie kiedy podbiegła do nas blondwłosa dziewczynka.
-Cześć Elena!- zawołała i przytuliła kumpelę.
-Cześć Valerie! Poznaj moją przyjaciółkę Hillary. Hillary , to Vaerie. Opiekowałam się nią w osatnich dniach.- uśmiechnęłam się do podopiecznej El, a ona dotknęła moich włosów.
-Jakie ładne.. - powiedziała cicho.
-Dziękuję - zaśmiałam się - twoje też są ładne.
-Chyba nie przyszłaś tutaj sama?- zapytała zaniepokojona Elena?
-Nie , jestem z Harry'm. Strasznie się wlecze. Ale gdybym mu powiedziała , że tutaj jesteś już by tutaj był.- Elena się zaczerwieniał.
-UUU.. Jak ja bym chciała , żeby mój adorator miał na imię Harry, a na nazwisko najlepiej Styles.- podparłam głowę i rozmarzyłam się.
-Cześć Elena! Co za niespodzianka!- spojrzałam w stronę, z której dochadził głos i aż się zapowietrzyłam. HARRY STYLES! Myślałam , że zacznę skakać i włączy się moje ADHD .
-Też się nie spodziewałam - odparła dziwczyna spokojnie. Zaraz zaraz. Skąd ona go znała??
-Poznaj Hillary. Moją kumpelę.
-Witaj , miło cię poznać - uśmiechnął się uroczo.
-Mi ciebie też - poprawiłam zalotnie włosy.
-Dalej Harry!- Valerie pociągnęła chłopaka w stronę placu zabaw.
-No to narka! - krzyknął na pożegnanie.
-TY ZNASZ HARRY'EGO?!!
-Podobno jestem w Internecie.- przyznała spokojnie.
-CO?!- nie rozumiałam nic.
-Valerie to jego kuzynka. Pierwszego dnia nawet nie wiedziałam , że to TEN Harry. W necie są zdjęcia jak wychodzę z jego domu. Myślałm , że wiesz...
-Zapomniałaś , że od tygodnia nie mam dostępu do kompa?
-Za tzreci kolczyk w wardze?
-Noo..
-Po co ty je robisz ,jeśli ich nie nosisz?
-Bo kocham tę adrenalinę kiedy je robią i miny rodziców na wieść o tym , że znowu wybrałam się po kolczyk.
-Nie lubisz tyc koczyków?
-nie, ale wyglądają zadziornie- zaśmiałam się.
-Nie wiem, dlaczego tak podniecacie się Harry'm - wróciłyśmy do tematu.- Z tego co kojarzę to chodził do naszej szkoły.
-Też go kojarzę. Ale to było wieki temu.
-Dwa lata temu..
-Jak pamięć.
-Nie, Valerie wprowadziła mnie w świat One Direction.
-Haha , niezła jest .


/LOUIS/
-Ale dlaczego?- zapytał Niall.
-Tak jakoś. Dla mnie to już jie to samo.
-Jak to zniosła? - zainteresował się Liam.
-Noo.. źle.. Ale co miałem zrobić? Dla mnie to też trudne, ale to co robiła było tylko potwierdzeniem waszych słów.
-Widzisz, tyle razy ci mówiliśmy , że leci tylko na twoją kasę i sławę.- powiedział Liam
-Wiem. Ostatnio nie chciała się spotykać w domu tylko w zatłoczonych miejscach. Co najdziwniejsze, gdzie wyszliśmy było pełno paparazzich .
-I tak nie sądzę , żeby wasz związek pomógł w jej karierze. Tylko się ośmieszyła.- stwierdził Niall.
-Kiedy przyjadą Hazza i Zayn? - zmieniłem temat.
-Za dwa dni.
-Szybko nam mija to wolne.- westchnął Niall.
-No niestety.. Już nie będziesz jadł cały dzień.- Liam poklepał go po plecach.


/NATHALIE/
-Wiesz Nath, że przyjedzie siostra Tanyi wraz z kumpelą? Obie są w twoim wieku.
-Serio?? Nasze grono powiększy się. - ucieszyłam się.
-Dziewczyny.. zgłodniałam. Wstąpmy tutaj- Tanya wskazała pobliską knajpkę.
-Też bym coś zjadła..- przyznała Heidi. Westchnęłam i poszłam za nimi. Dziewczyny złożyły spore zamówienie, kiedy ja poprosiłam tylko o wodę.
-Ostatnio nic nie jesz.. Wszystko okej?- zapytała Tanya.
-Tak, po prostu jem w domu przed wyjściem. - skałamałam.
-Ale są plusy. Jak będzie tyle piła to nam nie uschnie.- powiedziała Heidi , a my się zaśmiałyśmy.
Były dni, kiedy nie mogłam patrzeć na siebie w lustrze. Niby każda dziewczyna , która mnie znała zazdrościła mi figury. Czego? Chciały być tak tłuste jak ja?



______________________
Kolejny dział gotowy . ;D Tak strasznie nie chciało mi się pisać...
+ chcę wam polecić blog mojej kumpeli . errorinlife.pinger.pl Jest nowa xD LoveLove♥♥
  • awatar This one moment...: Uuuu... Zajebiste ;P Lece czytać następny ;P <3
  • awatar HardLife♥: @Female Boss | 1D Lover: To się cieszę ;D
  • awatar HardLife♥: @Same Mistakes . ♥: okej okej , dziękuję ;D ♥ @Kate Directioner: Jeszcze zobaczymy xD @Co chcesz wypić ? Tymbark !: no możesz możesz.. ;D @Powolne Umieranie♥: spotkanie wyszło w trakcie xD @Female Boss | 1D Lover: a co? Też masz?? ;D Z Nathalie dowiesz się potemm.. ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

errorinlife
 
asia21996
 
No a jaak ! ; D . Zawsze musisz się gdzieś znaleźź ; D ;d .
 

 
/ELENA/
-Już spokojnie, ciii.. Jason.. - starałam się uspokoić małego Jason'a, ale nie szło
mi to najlepiej. Zdenerwowana podeszłam do TV i włączyłam mu bajki. Wiem, że nie powinnam,
ale nie było innego wyjścia. Chłopiec uspokoił się i usiadł na kanapie, a ja koło niego.
"Jeszcze pół godziny" pomyślałam.
Chwyciłam gazetę ze stołu i otwarłam na pierwszej, lepszej stronie. 'One Direction'
przeczytałam i od razu odłożyłam gazetę. Nie lubię ich, mimo , że nie słuchałam żadnego
ich kawałka. Może jestem jakaś inna? Hillary , moja kumpela ich kocha. Moja siostra
i jej kumpela też ich uwielbiają. Połowa mojej szkoły za nimi szaleje. A ja nie mogę
nawet na nich patrzeć. Ostatnie pół godziny spędziliśmy na odglądaniu durnych bajek.
Po pracy poszłam do domu. W drodze spotkałam Hill.
-Cześć Ellie! Wracasz od Swan'ów?
-Tak. Dziś był ostatni dzień. Na szczęście..
-Było aż tak źle?
-Rozwydrzone dziecko, które płacze z byle powodu.
-No bywa.. Opiekunka musi radzić sobie z każdym dzieckiem- zaśmiała się
-Masz rację.- westchnęłam. Przypomniało mi się coś o co miałam zapytać ją już dawno- Hill,
gdybyśmy miały okazję, to pojechałabyś ze mną do Londynu?
-Oczywiście , że tak! Dobrze wiesz, że marzę o tym od dawna. Dlaczego pytasz?
-Tanya zaprosiła nas do siebie.
-ZGÓDŹ SIĘ! Proszę! - Hillary zaczęła skakać wokół mnie.
-Okej, okej. Zadzwonię do niej jak wrócę do domu.
-Kocham cię normalnie!- rzuciła mi się na szyję.
-Ja ciebie też- zaśmiałam się.


/HARRY/
-Mamo! Nie mam czasu jutro zaopiekować się Valerie- jęknąłem.
-Przecież jesteś tutaj , żeby odpocząć, pobyć z rodziną.
-Wiem, ale co na to poradzę, że akurat przez te dwa dni nie mam czasu? I w ogóle, to dlaczego
ja mam się nią zajmować, jeżeli to ty zgodziłaś się, żeby przyjechała?
-Bo idę do pracy. Jak jesteś taki mądry, to znajdź mi kogoś do opieki.
-Z chęcią. - podszedłem do stołu, chwyciłem lokalną gazetę i otwarłem na ogłoszeniach.
-Zobacz: "Młoda , sympatyczna dziewczyna, szuka pracy jako opiekunka. Holmes Chapel, tel..."
Od tego są gazety.
-Mam dać dziecko swojej siostry pod opiekę obcej dziewczyny?- oburzyła się mama
-No niestety.- wzruszyłem ramionami , a mama westchnęła.


/TANYA/
Pół godziny temu dzwoniła Elena i zgodziła się przyjechać z Hill. Jestem taka
szczęśliwa! Nie widziałam siostry naprawdę długo. Mansona z resztą też, ale jego i tak
nie ma teraz w domu. ;]
Wracałam właśnie z pracy, kiedy na zakręcie zderzyłam się z brunetką.
Jej torebka z całą zawartością spadła na ziemię. Przeprosiłam i pomogłam pozbierać rzeczy.
Dopiero teraz dokładnie przyjrzałąm się dziewczynie. Z wrażenia zaniemówiłam na moment.
-Eleanor Calder...- wydukałam
-Tak, tak..- mruknęła dziewczyna, podniosła resztę rzeczy , wstała i wyminęła mnie
szybko. W ostatniej chwili dostrzegłam ciemne smugi koło oczu.
"Może mi się wydawało" Nieważne. Spotkałam dziewczynę Louis'a Tomlinson'a!!


/ELENA/
-Halo? Tak. Oczywiście, że mam jutro czas. O której godzinie? Tak. Już zapisuję.
Dziekuję bardzo. Dowidzenia.
"Jaka jestem rozchwytywana" pomyślałam. Przyjrzałam się nazwisku , które sekundę
wcześniej zapisałam na kartce. Wydawało mi się znajome. Nie byłam w tamtej dzielnicy Holmes Chapel,
więc mało prawdopodobne, że znam tę rodzinę.


**NASTĘPNEGO DNIA**

-Poznaj Valerie. To córka mojej siostry. Mój syn nie miał dzisiaj czasu, żeby się
nią zaopiekować.- uśmiechnęła się drobna brunetka , koło 40-stki. Przed nami stanęła
mała dziewczynka o blond włosach. Przykucnęłam.
-Cześć, jestem Elena, a ty?- przedstawiłam się.
-Valerie.- powiedziała cicho dzewczynka.
-Ja was zostawiam. Po południu powinien przyjść mój syn. Jesteśmy umówione na jutro
o tej samej porze
-Dobrze - uśmiechnęłam się. Kobieta wyszła.
Razem z Valerie spędziłyśmy miło kolejne 4 godziny na zabawie lalkami, kolorowniu
i innych zabawach. Okazało się , że jest bardzo zabawnym i rozgadanym dzieckiem. No i miała
bardzo bujną wyobraźnię. Opowiadała, że kiedyś będzie żoną któregoś tam członka One Direction,
że kiedyś była z nimi w studio nagraniowym i takie tam. Mało mnie to interesowało , więc
tylko przytakiwałam. W dodatku , dlaczego miałabym psuć marzenia kilkulatki?
Około godziny 150 ktoś wszedł do domu.
-Wróciłem! - zawołał z przedpokoju głęboki głos.
-Hazza! - Valerie pobiegła w stronę głosu. Ja zabrałam swoje rzeczy i ruszyłam za nią do wyjścia.
W przedpokoju spotkałam wysokiego chłopaka, z burzą loków na głowie i zielonymi
oczami. Wydawał mi się znajomy. Spojrzał na mnie i na chwilę przerwał zabawę z kuzynką.
-Cześć, jestem Harry.- z uśmiehcem wyciągnął rękę.
-Cześć. Elena. - podałam dłoń i lekko się uśmiechnęłam.
-Przyjdziesz jutro?- zapytał.
-Tak.- pokiwałam głową.
- Postaram się wrócić trochę wcześniej.- chłopak cały czas się szczerzył, co powoli robiło
się irytujące.
-Nie ma sprawy. Ja już pójdę. - wyminęłam go i pożegnałam się.


/HARRY/
To było naprawdę zabawne. Nie rozpoznała mnie. A to zdezorientowanie w jej
pięknych oczach..
-Podoba ci się?- usłyszałem głos Valerie.
-Co? Nie. Skąd ci to przyszło do głowy?
-Tak tylko pytam.- zaśmiała się , a ja wziąłem ją na ręce i zaniosłem do salonu, żeby obejrzeć
razem TV.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

asia21996
 
wanka48
 
U mnie wstęp ♥
 

 
Rodzina jak każda inna. Dom na przedmieściach Holmes Chapel. Rodzice i trójka
dzieci. Tanya , Elena i Manson. Elena, zwyczajna nastolatka. Szara myszka jakich wiele.
Życie jej nie rozpieszczało. Chłopacy wykorzystywali jej łatwowierność i nie raz
ranili kruche serce.


/ELENA/
Jako, że moi rodzice mało interesują się moimi potrzebami, postanowiłąm rok temu
nie być już dla nich ciężarem i znaleźć pracę. Od tamtej pory jestem opiekunką. Moja siostra
Tanya, właśnie wtedy wyjechałą do Londynu ze swoją kumpelą Heidi Reed.
Oczywiście , jako pierworodnej, poświęcano jej najwięcej uwagi. Manson, nasz brat
to kompletny odludek. Dla niego liczy się tylko komputer, deska i kumple. W domu jest tylko gościem.


/TANYA/
Od proku mieszkam w Londynie. Tuaj jest cudownie, a obok nas mieszka dziewczyna w wieku
Tanyi. Dużo razy zapraszałam siostrę z Hillary do nas , ale za każdym razem ona odmawiała.
Nie chcę by Elena już zawsze gniła w Holmes Chapel i zarabiała marne pieniądze. Ale nie namawiam jej
do zamieszkania tutaj na stałe. Tylko od niej zależy jak potoczy się jej życie....


__________________
Nie udał mi się wstęp xD No ale 1 dział już gotowy ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Na początek główne postacie mojego opowiadania. A więc...



IMIONA I NAZWISKO: Heidi Pauline Reed
DATA I MIEJSCE UR.: 05.04.93 Holmes Chapel ( obec. Londyn)
IMIONA RODZICÓW/RODZEŃSTWA: Deborah i Austin / Amber (15)

Jej hobby to śpiewanie.
Kumpela Tanyi.






IMIONA I NAZWISKO: Elena Catrine Stone
DATA I MSC URODZENIA: 30.12.95 Holmes Chapel
IMIONA RODZICÓW/RODZEŃSTWA: Kristen i Nick/ Tanya (19), Manson (15)







IMIONA I NAZWISKO: Tanya Stone
DATA I MSC URODZENIA: 12.05.93 Holmes Chapel (obec. Londyn)
IMIONA RODZICÓW/RODZEŃSTWA: Kristen i Nick / Elena (17), Manson(15)

siostra Eleny





IMIONA I NAZWISKO : Nathalie Kimberly Evans
DATA I MSC URODZENIA: 28.07.95 Londyn
IMIONA RODZICÓW/ RODZEŃSTWA: Martha i Drake / -

sąsiadka i przyjaciółka Tanyi i Heidi





IMIONA I NAZWISKO: Hilary Amber Vertino
DATA I MSC URODZENIA: 03.03.95 Holmes Chapel
IMIONA RODICÓW/ RODZEŃSTWA: Karen i Thomas/-

Nieco szalona przyjaciółka Eleny.
  • awatar Natalie ;#: Fajnie się zaczyna xD
  • awatar Vanish♥: no fajnie :D rozpoznałam siebie ;) już nie mogę się odczekać początku :D
  • awatar foczka :D: życzę powodzenia w dalszym prowadzaniu bloga, jesteś świetna.i na pewno dasz radę ♥ + jeśli masz ochotę, zapraszam do siebie. to tylko chwila, a może Ci się spodobać ;> też piszę opowiadania. <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›